HISTORIA
Autor: Beata Gołembiowska - PANGEA MAGAZINE Data: 17th Lipiec 2014
W jednej walizce - Zamiast kościoła
Fragmenty wywiadu z Anną hrabiną Wodzicką, z domu księżniczką Sapieżanką, jedną z bohaterek książki-albumu „W jednej walizce” opowiadającej o polskiej arystokracji na emigracji w Kanadzie.
W 1944 roku, kilka dni po ucieczce z obozu jenieckiego, mój ojciec Eustachy książę Sapieha, został złapany przez oddział niemiecki i poprowadzony w nieznanym kierunku. Obawiając się o swoje życie, obiecał Bogu, że jeśli ocaleje, to wybuduje kościół w swoich rodzinnych stronach pod Grodnem.

Dopiero wiele lat po wojnie, w dalekiej Kenii, postanowił wypełnić przyrzeczenie, lecz nie mając pieniędzy na budowę kościoła, w ogrodzie koło domu wybudował własnoręcznie kapliczkę.  To w niej stanęłam na ślubnym kobiercu z Frankiem Wodzickim.

Mój dziadek, Eustachy Jan książę Sapieha, w 1939 roku trafił do Łubianki, gdzie przesiedział rok z wyrokiem śmierci. Na szczęście, generał Anders wybronił dziadka i powierzył mu funkcję koordynatora Czerwonego Krzyża na polskie obozy we Wschodniej Afryce.

Moi rodzice pobrali się w Paryżu w 1945 roku, a potem osiedlili się w Belgii. Dziadek stale przebywał w Kenii i entuzjastycznymi listami zachęcał rodziców do przyjazdu. Po krótkich wahaniach, zdecydowali się na opuszczenie Europy na zawsze.
Link na stronę:  http://www.pangeamagazine.com/one-suitcase-instead-church-sapieha/?lang=pl
Dwór w Spuszy księcia Eustachego Sapiehy i Teresy z książąt Lubomirskich okres międzywojenny
Dla ojca było to o tyle łatwiejsze, że Spusza - majątek rodzinny - przepadła już w 1939 roku i po „wyzwoleniu” została po stronie rosyjskiej. O wiele ciężej było mamie, Antoninie Siemieńskiej.Kochała swój rodzinny Krzepin, a jeszcze bardziej Polskę. Całą wojnę była członkiem AK, brała udział w Powstaniu Warszawskim. Po jego upadku nie posłuchała niemieckiego rozkazu poddania się, tylko uciekła do partyzantki, gdzie walczyła aż do wejścia Armii Czerwonej i z niemieckiej listy gończej przeszła na sowiecką. Mama nigdy nam nie opowiadała o Powstaniu Warszawskim, nie chciała napisać wspomnień. Wiem tylko, że patrzyła na scenę rozstrzelania swego narzeczonego, i że w powstaniu zginęły jej dwie najukochańsze przyjaciółki. Ich imionami nazwała swoje dwie córki, mnie i moją siostrę, Maryjkę.

Z Frankiem Wodzickim zaręczyłam się na tle wodospadu Niagara, a pobraliśmy się w Kenii. Był wspaniałym mężem i ojcem. Cała rodzina bardzo przeżyła jego wczesną śmierć. W trzy tygodnie później umarła moja mama. Dopiero po jej śmierci, z książki ojca „Tak było, niedemokratyczne wspomnienia Eustachego Sapiehy”, dowiedziałam się szczegółów z jej przeszłości.

Jadąc na wojnę, ojciec wywiózł tylko jeden srebrny nóż do cięcia owoców. Kiedy w 1999 roku odwiedził rodzinne strony, przygodnie spotkany staruszek tak mu opowiedział o losach majątku Sapiehów: „Spuszy nie ma, mostu przez rzekę nie ma, a pałac i folwark rozkradli i spalili”.
Kapliczka w Nairobi wybudowana przez Eustachego ks. Sapiehę
Zdjęcie ślubne Eustachego księcia Sapiehy
i Antoniny z Siemieńskich - Paryż 1945 rok
Mieszkający również w Kenii wuj Jaś, brat mamy, pojechał do Polski w latach gierkowskich, kiedy pozwalano już ziemianom odwiedzać rodzinne strony. Gdy dotarł do Krzepina, należącego przeszło 300 lat do Siemieńskich, zastał tylko ruiny domu. Podeszła do niego staruszka i z płaczem zaczęła go witać. Kiedyś pracowała we dworze jako pomoc kuchenna i zaczęła wypytywać o losy całej rodziny. Zaprowadziła go do swojego domu i wyciągnęła spod łóżka pudło, mówiąc: „Wiedziałam, że wrócicie, wzięłam to ze dworu, kiedy rabowali”. Ponad dwadzieścia lat, pod łóżkiem wiejskiej kobiety, czekał na powrót do swoich właścicieli przepiękny serwis „Vieux Paris”, jak również trochę srebra rodowego, nowiutkie obrusy i serwetki herbowe z płótna irlandzkiego. Radość mojej mamy była ogromna, gdy część z tych skarbów trafiła do naszego domu. Do tej pory jedyną pamiątką z Krzepina był szydełkowy sweter, z odciętymi przez rosyjskiego żołnierza rękawami, które potraktował jako pończochy.

Prochy obojga rodziców leżą w Polsce; ojca spoczywają na białostocczyźnie, w Boćkach, w małym, osiemnastowiecznym kościółku, jednym z tak wielu ufundowanych przez rodzinę Sapiehów.
Wyślij do mnie emaila
Odwiedź mój blog
Licznik wystartował
12 marca 2015
Copyright © 2014 by StudioBiM  ·  Webmaster - Mariusz Wasilewski  ·  E-Mail: mariuszwas@gmail.com
AUTORKA - WSPÓŁPRACA
WYDAWNICTWA AUTORKI
PORTALE LITERACKIE
BLOGI LITERACKIE